|
[wróć] Grzegorz Staręga : deptamy trasy, zamiast biegaćZawodnicy UKS Rawa Siedlce trenują na trasach biegowych w Wiśle-Kubalonce przed finałowymi zawodami Narodowego Programu Rozwoju Biegów Narciarskich „Bieg na Igrzyska”, które 18 i 19 marca rozegrane zostaną właśnie w Wiśle. UKS Rawa Siedlce nie opuścił ani jednego cyklu zawodów, bo jak przekonuje trener Grzegorz Staręga, chcą brać udział w profesjonalnie przygotowanych zawodach.
- Jak Pan ocenia trasy w Wiśle-Kubalonce ? - To świetne trasy wyczynowe dla juniorów i seniorów. Nam trochę trudno jest się do nich przyzwyczaić, bo u siebie trenujemy na płaskim terenie. W Wiśle jest dużo podjazdów i zjazdów, a u nas nie. Pomimo tego bieganie na Kubalonce to duża przyjemność, bo trasy są wykonane i przygotowane w pełni profesjonalnie. - Bierzecie udział w każdych zawodach Biegu na Igrzyska”. -Jak Pan ocenia dotychczasowy występy swoich zawodników ? - Raczej dobrze. Wkładamy w występy dużo pracy i serca. Raz mieliśmy trzecie miejsce, raz pierwsze. Najbardziej jestem zadowolony z występu w Tomaszowie Lubelskim, mniej z osiągnięć na zawodach w Jakuszycach. Tam przyjechaliśmy mniejszą grupą. Dzieci były po ciężkiej podróży i nie miały zbyt dużo czasu, by zapoznać się z trasami. Starsi zawodnicy Jakuszyce znali. Młodsi po raz pierwszy byli na tak dalekim wyjeździe. Dlatego mieliśmy gorsze wyniki. - Wielu trenerów podkreśla, że w Polsce brakuje tras do biegania na nartach. Jak to wygląda w Siedlcach ? - W Polsce tak naprawdę jest zaledwie pięć ośrodków, gdzie są dobre trasy do treningu i uprawiania tego sportu. Moim zdaniem najlepszy jest właśnie na Kubalonce. To jednak trasy dla sportowców wysoko wykwalifikowanych. Dzieciom ciężko tu trenować. Dobre trasy można by zrobić w Siedlcach. Te, które mamy są na dobrym poziomie, ale z powodu braku pieniędzy na skuter, czy ratrak, musimy je przygotowywać sami. Efekt jest taki, że gdy spadło 80 centymetrów śniegu to moi zawodnicy udeptywali trasy nartami. Deptali, zamiast biegać. - W Tomaszowie Lubelskim udało się w tym roku kupić specjalny ratrak, który przygotowuje trasy do biegów klasycznych i dowolnych. Inwestycje udało się przeprowadzić dzięki zapałowi miejscowych działaczy sportowych. Sam zapał raczej jednak nie wystarczy… - Oczywiście, że nie! Problem polega na tym, że w wielu miejscach w Polsce trenerzy z takim problemem zostają sami. W budowaniu tras powinny brać udział samorządy. Często zamiast samorządów pomagają natomiast rodzice młodych biegaczy narciarskich. I za to należy im się wielkie podziękowanie. Tylko, że rodzice nie są od budowania tras! - Jak Pan ocenia ideę „Biegu na Igrzyska” ? - Pomysł przyznaję świetny. Dzięki tym zawodom młodzi biegacze narciarscy mogą zobaczyć jak wyglądają już profesjonalne zawody dla dorosłych. Mówiąc dobitniej, mają także okazję przejrzeć na oczy. Dostrzec w jakiej są formie i nad czym muszą popracować. W Polsce obserwujemy coraz większe zainteresowanie biegami. Jeszcze 10 lat temu kluby praktycznie nie miały napływu młodych kadr. Teraz jest wręcz odwrotnie. Rozmawiała Anna Szafrańska, Ak-Pol [wróć]
|
|
